Redakcja
- Seniorzy
- Opublikowano
Puchar Polski: Mecz stałych fragmentów. Kabel odpada z Liszczanką.
Kabel Kraków rozpoczął zmagania w Pucharze Polski Podokręgu Kraków od 3. rundy, mierząc się w sobotę, 9 sierpnia, z Liszczanką Liszki. O godzinie 16:00 na boisku w Liszkach rozbrzmiał pierwszy gwizdek sędziego.
Skrót z meczu na dole strony.
Zespół z Krakowa dobrze wszedł w mecz, stwarzając sobie kilka klarownych sytuacji strzeleckich. W znakomitej dyspozycji był jednak bramkarz gospodarzy, który kilkukrotnie ratował swój zespół przed utratą gola. W 18. minucie Bartłomiej Hankus posłał piłkę do siatki, lecz trafienie zostało anulowane z powodu rzekomego spalonego.
Pierwszy prawidłowy gol padł tuż przed przerwą – gospodarze objęli prowadzenie po precyzyjnym uderzeniu z rzutu wolnego. Po zmianie stron podopieczni trenera Bartłomieja Janeczka odpowiedzieli bramką Adama Matuszczaka. Gdy wydawało się, że „Kablarze” udokumentują swoją przewagę kolejnymi trafieniami, Liszczanka wyprowadziła dwie groźne kontry, z których wywalczyła dwa rzuty karne, zamieniając je na prowadzenie 3:1.
Kabel odpowiedział w końcówce – po kolejnym faulu w polu karnym jedenastkę pewnie wykorzystał Kacper Sęp, ustalając wynik na 3:2.
W pierwszym oficjalnym meczu w barwach Kabla zadebiutowali: Adrian Wojdyła, Adam Matuszczak oraz 17-letni Filip Zięba, dla którego był to pierwszy występ w seniorskich rozgrywkach. W spotkaniu zagrało w sumie trzech wychowanków „Kablowej” Akademii – od pierwszej minuty na boisko wybiegł 17-letni Szymon Jędrszczyk, a po przerwie pojawił się 16-letni Aleksander Stelmach.
Mecz zakończył się zwycięstwem Liszczanki Liszki 3:2, co dało gospodarzom awans do kolejnej rundy Pucharu Polski.
Wypowiedź trenera Bartłomieja Janeczka
"Przez większość meczu kontrolowaliśmy grę posiadaniem piłki, stwarzaliśmy sytuacje i zdobyliśmy nawet bramkę, której sędzia – w mojej opinii błędnie – nie uznał. Tuż przed przerwą dość pechowo straciliśmy gola z rzutu wolnego, co wprowadziło nieco nerwowości w nasze szeregi. Po zmianie stron szybko wyrównaliśmy, ale niestety dwa momenty dekoncentracji w obronie kosztowały nas dwa rzuty karne. Na plus można zapisać walkę do końca i bramkę kontaktową w końcówce, choć zabrakło czasu, aby doprowadzić do remisu. Brak skuteczności, błędy indywidualne oraz świetna postawa bramkarza gospodarzy sprawiły, że tego dnia musieliśmy uznać wyższość gospodarzy. Z gry wyglądało to nieźle i jeśli poprawimy indywidualne przygotowanie do meczu, to przełoży się to także na wynik końcowy. Pokornie akceptujemy rezultat i w pełni koncentrujemy się już na najbliższym meczu ligowym z Nadwiślanem".