Udana inauguracja sezonu w Klasie Okręgowej

Na pierwszy mecz sezonu 2022/2023 w Klasie Okręgowej Kablarze udali się na stadion przy ul. Na Wrzosach, gdzie podejmowali tutejszy Prokocim Kraków. W świetnym stylu otworzyli rundę, ogrywając gospodarzy 2:0.

W pierwszych minutach można było dostrzec, że jest to pierwszy mecz nowego sezonu. Piłka krążyła głównie w strefie defensywnej oraz środka pola, a częste straty sprawiały, że ani Prokocim, ani goście nie mogli wykreować sobie dogodnej sytuacji podbramkowej. W 19 minucie po świetnym przerzucie Sebastiana Stachela na prawe skrzydło, Patryk Balawender mógł się rozpędzić wbiegając w pozostawioną mu przez defensywę oponenta przestrzeń. Mocny i niski strzał po długim rogu zmusza golkipera gospodarzy do kapitulacji i drużyna w niebieskich koszulkach wychodzi na prowadzenie. Prokocim nie poddawał się i starał się doprowadzić do wyrównania, wszak mecz dopiero się rozwijał. Mieli jednak problem z dostaniem się pod naszą bramkę, ich ataki bowiem odbijały się od bloku defensywnego. Tuż przed przerwą powiało grozą pod naszą bramką, kiedy to po dośrodkowaniu z rzutu wolnego jeden z rywali po uderzeniu z woleja z 16 metra trafia w słupek... Na szczęście podopieczni trenera Janeczka wyszli z sytuacji obronną ręką i mogli cieszyć się z jednobramkowego prowadzenia do przerwy.

Po zmianie stron w rywali wstąpiła nowa siła, która pozwoliła im coraz częściej gościć pod bramką strzeżoną przez Grzegorza Fundamenta. Niestety sama obecność wyniku nie zmieni, a ofensywni zawodnicy Prokocimia nie mieli pomysłu na wykańczanie akcji. Swoje zagrożenie opierali głównie na stałych fragmentach gry - dośrodkowania posyłane raz za razem w nasze pole karne z rzutów wolnych i rożnych miały siać panikę w szeregach defensywnych, jednakże pewnie na przedpolu czuł się dziś nasz golkiper. Jak mówi stare piłkarskie porzekadło - niewykorzystane sytuacje się mszczą. Czego nie potrafił zrobić Prokocim - zrobił Kabel. W 51 minucie, piłkę w pole karne po krótkim rozegraniu rzutu rożnego posłał Bartłomiej Hankus. Defensywa rywali nie upilnowała Kamila Nowaka, który pozostawiony bez obstawy na 5 metrze przed bramką nie miał najmniejszego problemu ze skierowaniem piłki do bramki. Bramka w pierwszym meczu? Debiut marzenie!

Niewiele brakowało, a kilkanaście minut później Sebastian Stachel podwyższyłby prowadzenie. Dopadł on do piłki rzuconej za linię defensywną przeciwnika i pewnie ruszył do dryblingu. Po okiwaniu dwóch obrońców oraz bramkarza pozostało mu tylko skierować piłkę do siatki, został jednak ubiegnięty wślizgiem. W 74 minucie wymarzoną sytuację do poprawienia swojego dorobku miał Patryk Balawender, który dostał wręcz idealne podanie na 5 metr przed bramką, jednak znacząco się pomylił i mógł jedynie pluć sobie w brodę za niewykorzystanie tak dogodnej okazji. Na 10 minut przed końcem spotkania Sebastian Stachel ponownie miał okazję do podwyższenia wyniku, został jednak powalony przez bramkarza oponenta - sędzia pewnie wskazał na aut bramkowy, nie dopuszczając do jakichkolwiek dyskusji o rzucie karnym. Minuty przed ostatnim gwizdkiem sędziego mogliśmy być świadkami przepięknej bramki Tomasza Kalickiego z Prokocimia Kraków. Dopadł on do odbitej piłki na 30 metrze i pewnie huknął z prostego podbicia. Uderzenie sprawiło, że nasz golkiper musiał porządnie się wyciągnąć, na szczęście futbolówka minęła słupek bramki o centymetry.

Druga połowa minęła nam głównie pod znakiem starych fragmentów wykonywanych przez naszych rywali oraz niewykorzystanych sytuacji Kablarzy. Jeśli zawodnicy trenera Janeczka poprawią skuteczność pod bramką, ten sezon może być naprawdę udany. Zgarniamy komplet oczek i spoglądamy w stronę wtorkowego spotkania z Orłem Bębło w Pucharze Polski.

Bramki dla Kabla:

19' Patryk Balawender 1:0
51' Sebastian Stachel 2:0

Skład: Grzegorz Fundament - Dawid Rosikoń, Rafał Wojtuś, Ilja Vasilenko, Damian Kodyra - Kamil Nowak, Filip Mielecki - Patryk Balawender, Bartłomiej Hankus (65' Jacek Żelechowski), Oleksandr Hroshko (70' Maciej Wett) - Sebastian Stachel (82' Bartosz Hacaś)