Postraszyli faworyta

Nie ulegało wątpliwości, że Kabel nie przystępował jako faworyt do pucharowej potyczki z rezerwami Wieczystej Kraków. Podopieczni Bartłomieja Janeczka postawili wysoko poprzeczkę i po pierwszej połowie na boisku przy Chałupnika pachniało niespodzianką. Finalnie zespół gospodarzy zdołał odwrócić losy meczu, niemniej Kablarze pozostawili po sobie bardzo dobre wrażenie i pokazali charakter.

Od pierwszych chwil spotkania zarysowywała się przewaga Wieczystej II. Gospodarze kontrolowali grę i spokojnie wymieniali podania, wyczekując dogodnej okazji do otwarcia wyniku. Posiadanie piłki jednak w niewielkim stopniu przekładało się na sytuacje bramkowe, choć oczywiście parę razy sprawdzona została czujność Grzegorza Fundamenta, który tego popołudnia strzegł dostępu do bramki Kabla. Z czasem nasz golkiper miał coraz więcej pracy, ale zachowywał zimną krew i nie dawał się pokonać. Znakomitą pracę wykonali też jego koledzy z ofensywy. Po przechwycie piłki świetną kontrę wyprowadził 16-letni Eryk Kwiatek, który długim podaniem na wolne pole obsłużył Sebastiana Stachela. Ten doskonale odnalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem i niespodziewanie to Kabel objął prowadzenie. To wyraźnie podrażniło zespół rywala, który po kilku minutach odpowiedział trafieniem i znów obserwowaliśmy remis. Taki stan utrzymał się jednak wyjątkowo krótko, bo nie minęło nawet 60 sekund, a kąśliwym strzałem Sebastian Stachel po raz drugi tego dnia wpakował futbolówkę do siatki. Do przerwy wynik nie uległ już zmianie i Kablarze mogli udać się na odpoczynek w dobrych nastrojach.

Niekorzystny rezultat zmobilizował ekipę Wieczystej do rzucenia wszystkiego na jedną kartę i postawienia na jeszcze odważniejsze ataki zaraz po zmianie stron. Na efekty nie czekaliśmy długo. Niewiele po wznowieniu gry arbiter dopatrzył się zagrania ręką w polu karnym przez jednego z defensorów Kabla. Jedenastka została zamieniona na bramkę i tablica znów przedstawiała remis. W miarę upływu czasu dało się zauważyć, że podopieczni Janeczka nieco tracą na siłach, o czym świadczyć mogą chociażby dość szybko dokonane zmiany. To była woda na młyn dla rezerw Wieczystej, które złapały wiatr w żagle i w końcu po raz pierwszy w meczu wyszły na prowadzenie. Stało się to za sprawą nieco kontrowersyjnej bramki, kiedy to po nie najlepszym wyjściu Fundamenta zamieszanie w polu karnym wykorzystał Hubert Pachowicz, dla którego był to drugi gol tego dnia. Na tym snajper rywali jednak się nie zatrzymał i wkrótce świętował już hattricka, jak się później okazało, ustalając wynik na 4:2 na korzyść swojej drużyny.

Mimo porażki Kabel zostawił na murawie serce i pokazał, że nie taki rywal straszny, jak go malują. W obozie naszej drużyny panuje zresztą przekonanie, że prawdziwa weryfikacja przygotowań nastąpi dopiero w trakcie starcia ligowego z tym samym rywalem, które zaplanowane jest na 4 września. Będzie to doskonała okazja, by zrewanżować się za wynik w pucharze. Wcześniej, bo już w najbliższą sobotę Kablarzy czeka wyjazd do Gaju na mecz z Gajowianką. Start spotkania zaplanowano na godzinę 17.

Bramki dla Kabla:

24' Sebastian Stachel 0:1
35' Sebastian Stachel 1:2

Skład Kabla: Grzegorz Fundament - Damian Kodyra, Rafał Wojtuś, Jan Pieczarkowski, Dawid Rosikoń - Waldemar Hwastek (58' Mateusz Woźniak), Marcin Białas (70' Bartłomiej Hankus), Sebastian Bator, Eryk Kwiatek (55' Jakub Wąsik), Bartłomiej Popiel (52' Oleksandr Hroshko) - Sebastian Stachel (80' Robert Piwowarczyk); trener: Bartłomiej Janeczek

Skomentuj