Podział punktów ze Skawinką

Po niedzielnym spotkaniu gospodarze mogą czuć niedosyt, z powodu braku kompletu punktów. Prezentowali się lepiej od rywala i wypracowali sobie wystarczającą dużo dogodnych sytuacji do zdobycia zwycięskiej bramki, jednak tego dnia błędy indywidualne sprawiły, że muszą podzielić się punktami ze Skawinką Skawina.

Spotkanie zaczęło się dość spokojnie, Kablarze przejęli inicjatywę, cierpliwie budując ataki pozycyjne. Zawodnicy obu zespołów nie forsowali tempa, szanowali posiadanie futbolówki i bardzo mądrze zmieniali strony ataku. Zagrożenie dla golkiperów było jednak znikome, bowiem ataki kończyły się za linią bramkową po niecelnym podaniu, bądź wybiciu przez defensorów. Ten impas przerwał Sebastian Stachel, który w 19 minucie wyprowadził podopiecznych Bartłomieja Janeczka na prowadzenie. Presję na zawodniku gości wyparł MVP meczu - Konrad Wieczorek - i zdołał "dziubnąć" piłkę tak, że ta trafiła pod nogi napastnika Kabla. Ten prostym zamachem minął blokującego go obrońcę i pewnie umieścił piłkę w dolnym rogu bramki. Po zdobyciu gola Kablarze zdawali się kontrolować grę. Pojedyncze ataki Skawinki nie stanowiły dużego zagrożenia dla wyniku, najczęściej bowiem piłka lądowała na rzucie rożnym. Pod koniec pierwszej połowy Kabel nie potrzebował nawet rywala, bo sam sobie mógł sprezentować utratę bramki. Wyrzut a'la Janusz Jojko zaliczył Grzegorz Fundament, który podał piłkę przeciwnikowi. Ten uderzył na pustą bramkę, na szczęście w ostatniej chwili wślizgiem interweniował Jan Pieczarkowski. 120 sekund później gospodarze nie mieli już tyle szczęścia. Rzut wolny otrzymali piłkarze gości z 25 metra przed bramką, a jego wykonawca zdecydował się na uderzenie prosto w naszego bramkarza. Ten wybił piłkę wprost pod nogi nabiegającego rywala, który nie miał problemu z umieszczeniem piłki w siatce. Z wynikiem 1:1 i świadomością delikatnej przewagi w grze schodzimy do szatni.

Niewiele czasu minęło po zmianie stron, a Kablarze mogli znów wyjść na prowadzenie. W sytuacji sam na sam z golkiperem rywali znalazł się Eryk Kwiatek i kibice zebrani na stadionie już mogli widzieć piłkę w siatce, ale bramkarz popisał się świetną paradą. Kablarze nie poddawali się i spokojnie kreowali akcje w poszukiwaniu gola dającego im prowadzenie, w międzyczasie odpierali pojedyncze ataki Skawinki. Kapitalną sytuację miał Sebastian Stachel, który dopadł do piłki na metr przed pustą bramką. Piłka jednak odbiła się w ostatniej chwili i zmyliła napastnika - ten nieczysto trafił i piłka odbita od słupka trafia pod nogi rywala. Wszyscy zebrani na obiekcie przy Parkowej mogli jedynie przecierać oczy ze zdumienia, że to nie wpadło. Kolejne minuty mijały, żadnej ze stron nie udało się jednak zagrozić bramce przeciwnika.

Bramki zdobyte w pierwszej części gry były jedynymi, jakie mogliśmy oglądać w tym spotkaniu. Pomimo kilku dogodnych okazji, które powinny zostać zamienione na gole, Kabel dzieli się punktami z drużyną Skawinki Skawina. Następne spotkanie już w tą sobotę 4 września o 17:00. Kablarze udadzą się do Skotnik, gdzie zmierzą się z tamtejszą Pogonią.

Bramki dla Kabla:
19' Sebastian Stachel (1:0)

Skład: Grzegorz Fundament - Dawid Rosikoń, Zakhar Pranovich, Ilia Vasylenko, Jan Pieczarkowski - Filip Mielecki (Jacek Żelechowski 77'), Sebastian Bator (Bartłomiej Hankus 84'), Konrad Wieczorek, Patryk Balawender (Kamil Nowak 63'), Eryk Kwiatek (Oleksandr Hroshko 63') - Sebastian Stachel